we were watching TV
“JeÅ›li mam być wydalony z kraju to wybieram Zielony PrzylÄ…dek”. Tak naprawdÄ™ niewiele pamiÄ™tam z tego co opowiadaÅ‚ mi podczas ostatniego zjazdu rodzinnego w Malowanej Woli. Niedawno natrafiÅ‚am w necie na informacje, że bieg SolidarnoÅ›ci we WrocÅ‚awiu w klasyfikacji zwiÄ…zkowej jest memoriaÅ‚em im. Andrzeja KaÅ„skiego. Dla mnie byÅ‚ zawsze skromnym facetem który uwielbiaÅ‚ żagle i kobiety, taki zwykÅ‚y wuj z WrocÅ‚awia. I jestem naprawde dumna, że byÅ‚ ktoÅ› tak wyjÄ…tkowy w mojej rodzinie…
To był rok 1995. Jechałam do Warszawy. Do pociągu wsiadł chłopak. Zupełnie obcy ale moja hippisowska natura (kiedys inaczej ją określałam, prawda Olafku?) nakazłała mi go poprostu zaczepić. Grzegorz mieszkał w Świdnicy i jak sie okazało też jechał do Warszawy. Całą podróż juz od Wrocławia przesiedzieliśmy na korytarzu, wtuleni i wsłuchani w jego muzykę. Pamiętam dobrze słowa tylko jednej piosenki z tego wieczoru. Słuchaliśmy jej wiele razy, nie wszystko rozumiałam więc poprostu mi ja przetłumaczył.
DziÅ› wyjÄ…tkowy dzieÅ„, i dopiero oglÄ…dajÄ…c wiadomoÅ›ci przypomniano mi o tym zdarzeniu… Nie chce zapominac o tych epizodach w moim zyciu wiÄ™c poniżej muzyczka…