Stary rok pozegnalam spiac, tak samo powitalam nowy i mimo tego nigdy nie czulam tak mocno uplywajacego czasu. Od jakiegos czasu zaczelam byc wrazliwa na przemijanie - wciaz odchodza jacys ludzie, ktorych znalam lub chcialabym poznac, na pytanie ile mam lat, podaje coraz wieksza liczbe i moj synek mowi juz dwoma jezykami. Moje najblizsze przyjaciolki mieszkaja daleko ode mnie i moze dlatego tak doceniam kazda spedzona z nimi chwile, kazda rozmowe, maila, wiadomosc. Z kazdym rokiem obiecuje sobie, ze zrobie wszystko by kiedys moc spedzic z nimi swieta i sylwestra i poniewaz kazda z nas mieszka w innej stolicy europejskiej, jest to naprawde trudne do realizacji. Ale oto ukazala sie nadzieja, mamy plan na nastepne swieta - a, ze sa to swieta rodzinne, wiec tak je tez planujemy spedzic - z rodzina, co z tego, ze nie z taka z ktora wiaza nas wiezy krwi i dna - z taka, ktora kochamy i ktora kocha nas!!!