o dziewczynce z zapałkami i małych księżniczkach
Święta budzą w ludziach bardzo silne emocje. Telewizja, wystawy sklepów a nawet dzwonki w komórkach radośnie oznajmiają, że już niebawem usiądziemy przy stołach z bliskimi i będziemy radowali się tą atmosferą miłości i bliskości w akompaniamencie karpia i barszczu z uszkami …
Ten dzień to też dzień próby. Próby przetrwania tych trzech dni przez które uczucie samotności i straty będzie tuliło wielu do snu… Trzymam dziś za te wszystkie osoby kciuki. Nie dajcie się Świętom, Kochani!
PS.
Bardzo chciałam napisać o baletkach, które dostałam od Mikołaja w wieku lat 7,8?
Już widziałam się tańcząca w nich z Królewiczem… Tyle, że po rozpakowaniu okazało się, że baletki są o 2 numery za małe.
Uczucie rozczarowania i przykrości było dokładnie takie samo jak pierwsza miesiączka którą dostałam w dniu wigilii kilka lat później…
Czekam na Wasze posty o prezentach najmniej udanych które zdarzyło Wam się dostać…
25 gru 2008 at 15:41
Coz kiedys, kiedy bylo u nas naprawde biednie dostalam pod choinke pudelko czekoladek Raffaello - bylam bardzo szczesliwa bo niczego sie nie spodziewalam - a najgorszy… dostalam kiedys balsam do ciala za 3 zl od kogos kogo bardzo kochalam i komu pomagalam robic prezenty dla calej jego rodziny - mamy, brata itd. Namowilam go wtedy na wode Escape od K.cleina - ktora 11 lat temu kosztowala majatek - zeby ladnie pachnial, a kiedy rozpakowalam prezent od niego - wow balsam!!!! Byc moze zostaly mu drobne z perfum a moze dostal ten balsam w promocji - w kazdym razie to byl najgorszy prezent w moim zyciu.