Na pytanie - Czy mnie kochasz, zawsze odpowiadam tak. Czy bardzo - tak bardzo. A prawda jest taka, ze nie zawsze bardzo - czasem bardzo mocno, a czesem tylko troszke. Kocham mojego mezczyzne, kocham go w kazdej chwili, poza tymi kiedy go nieznosze. Nie prawda jest, ze zawsze kochamy sie jednakowo mocno. Czasem wywolujemy w sobie zupelnie skrajne uczucia, czasem mnie wkurza a czasem rozczula, momentami irytuje po czym sprawia ze czuje sie cudownie. Czasem go lubie a czasem mysle, ze jest nienormalny. Po siedmiu miesiacach bycia razem moge smialo stwierdzic, ze to jest milosc, natomiast musze tez dodac, ze myslalam iz bedzie prosciej. Pod wieloma wzgledami mam idealnego partnera do zycia i do seksu, ale sa momenty kiedy tesknie za czasami bycia singlem. Zycie w pojedynke daje nam zlote poklady wolnosci czasu i mysli, ktorych niestety nie doceniamy pozostajac czesto w tesknacie za idealna miloscia. To jak z byciem matka - kochamy nasze malenstwo najbardziej na swiecie, ale czas kiedy lapalysmy klucze i torebke, aby wrocic za 12 godzin minal bezpowrotnie. Ciesze sie, ze jestesmy MY a nie JA, lubie nasze zycie i niczego mi wielkiego nie brakuje do szczescia. Natomiast musze przyznac, ze w tym cudownym MY, moje male JA wciaz jest mi niezbedne do zycia.