Smierc siedziala z boku i beznamietnie, spokojnie czekala. Po kazdego przychodzila osobno - wbrew temu co sadzili ludzie i zwierzeta, kazdy umieral w innym czasie. Nigdy nie zabierala dwoch czy tez wiecej istot w tym samym momencie. Oczywiscie z ludzkiego punktu widzenia tak wlasnie moglo to wygladac, lecz ona po kazdego musiala przyjsc osobiscie, takie bylo prawo. Smierci nie obowiazywal czas, ta rzecz wymyslono jedynie dla istot materialnych. Nie wiedziala, co to pospiech, kazdemu poswiecala sporo uwagi, nie wazne czy byl to czlowiek czy tez zwierze. Nalezalo odbyc caly preceder. Puscic skrot zycia, przypomniec wazne osoby i wydarzenia, upewnic sie, ze wie dokad ma isc po oddaniu ostatniego tchu.
Ostatnio walczyli, szczegolnie ludzie. Te ich wszystkie maszyny do sztucznego podtrzymywania zycia, czasem ja to bawilo, byli tacy naiwni, ale coz - taka juz ich natura. Z biegiem lat przyzwyczaila sie juz do tego, ze plakali, mimo iz w swojej materialnej postaci spedzili tylko chwile, nie byli w stanie zrozumiec.
Sporzala na mezczyzne na skraju peronu, wiedziala, ze bywal tu juz wiele razy, ale ona byla tu po raz pierwszy. Patrzyla na spokojnie, jak ktos kto widzial ta sama scene juz tysiace razy. Widziala jak tepym wzrokiem wpatruje sie w tory kolejowe i jak zaciska piesci, tak bardzo chcialby umiec skoczyc. Bal sie. Moglaby mu pomoc, ale za to czekala by ja straszliwa kara, ona nie dawala zycia i nie miala tez prawa go odbierac. Jej nie dano - jak ludziom i zwierzetom umiejetnosci odbierania zycia. Ona miala odgorny plan i musiala sie go trzymac. Pies pokazal sie znikad, byl zmeczony, kulal. Podszedl do smierci pomalu i popatrzyl jej w oczy.
- Juz dobrze, juz idziemy. - poglaskala psa po glowie. Skonal po chwili.
Wracala prawie pustym peronem, kolejna istota czekala daleko stad. Mijajac mezczyzne, spojrzala mu w twarz, nie czesto to robila - ludzie to czuli. Czlowiekiem wyraznie wstrzasnelo, nie musiala tego robic, ale szkoda go jej bylo,wiedziala kiedy to sie stanie - nie tu i nie teraz. Tak chociaz przestanie tu przychodzic, bedzie czekal na swoj czas.