CZEKANIE - proza moja
Alex :: Na ucho31 marzec 2007
Nikt niewierzyl w to, ze ON jednak to zrobi. Nie wierzyli, ze naprawde nie mieszkal z nia jeszcze tylko dlatego, ze mieli pecha - a wlasciwie ON go mial. To, ze pragnal byc tylko z NIA wiedziala bardzo dobrze, ale te wszystkie rzeczy, ktore stawaly im na przeszkodzie. Po pierwsze nie mogl odejsc tak po prostu - na to byl za uczciwy, ludzkie gadanie by go zjadlo…a jemu zalezalo na rodzinie, znajomych, wiedziala o tym. Poza tym oczywiscie finansowe sprawy, dom ktory dzielil z zona byl jego oczkiem w glowie, bardzo chcial go zatrzymac - niestety tamta o tym wiedziala i na zlosc jemu rowniez uparla sie go miec. Nie mieli dzieci, ale byl Bury - jego ukochany pies, nawet nie musial jej tlumaczyc, rozumiala, ze nie moze go tak po prostu zostawic…
Kochala ANTKA jak nikogo na swiecie i ON kochal ja rownie mocno, zawsze jej to powtarzal. Jego malzenstwo bylo czystym przypadkiem a nawet wiecej - ozenil sie z tamta tylko dlatego, ze wiedzial iz za nim szaleje - a ON… ON uwielbial uszczesliwiac ludzi. Kiedy jednak spotkal JA - ALICJE zrozumial, ze ON rowniez ma prawo i obowiazek byc szczesliwym. Oczywiscie musieli sie ukrywac, ale ONA to rozumiala - poczekaj troche - powiedzial - daj mi troche czasu, potem juz bede tylko twoj. Wierzyla mu i czekala, samotne swieta i wieczory sprawialy bol, ale ON cierpial rowniez. Kiedys musial wyjechac z zona na wakacje do Wloch, dzwonil do NIEJ w nocy zaplakany i taki nieszczesliwy, czula, ze cierpi tak samo jak ONA. Ale to wszystko to juz przeszlosc, dzisiaj powie tamtej, ze to juz koniec - tak postanowili. Po tych trzech latach czekania dostana upragniona nagrode. ON zostawi tamtej nawet dom, tylko Burego zabierze ze soba, odtad to bedzie ICH pies. Kupila mu dzisiaj najpiekniejsza psia miske jaka znalazla, zeby go godnie powitac w nowym domu. Nikt nie byl po jej stronie, nawet najlepsza przyjaciolka przestala juz w NICH wierzyc, ale to nic, pokaze im, RAZEM im pokaza.
Nagle zdala sobie sprawe, ze jest juz dosc pozno - czyzby cos sie stalo, nie… to oczywiste musi zalatwic sprawe, spakowac sie itd. Glupie nerwy.
Telefon odebrala zupelnie juz spokojnie
- Halo, kochanie to JA. Posluchaj wydarzylo sie cos zupelnie nieprzewidzianego, jej matka miala zawal. Nie moge teraz…rozumiesz. Posluchaj zadzwonie do CIEBIE jutro. Nie. Nie jutro, jutro przyjezdza jej brat z rodzina, wiesz bedzie tu kompeltny kociol. Zadzwonie najszybciej jak bede mogl. Przepraszam, kocham CIE - wiem, ze mnie zrozumiesz, przepraszam. pa
-Pa.